Na temat netbooków opartych na procesorach ARM mówi się od dłuższego czasu. Rozwój tej architektury sprawił, że wydajność tych energooszczędnych jednostek sprawił, że wielu producentów coraz poważniej myśli o zastosowaniu ich w swoich urządzeniach. Według ekspertów branży komputerowej ARM mógłby wydłużyć czas pracy na baterii do dwu cyfrowych liczb. Dużą przeszkodą w stworzeniu takich komputerów jest brak dużych systemów Microsoftu, takich jak XP czy Vista, w wersji na tą architekturę.
Oczywiście istnieje Linux, który działa na ARM. Przygotowywana jest również odpowiednia dystrybucja Ubuntu. Udział Linuxa w rynku systemów operacyjnych nie jest na tyle duży, aby produkcja komputerów z ARM była opłacalna. Natomiast Microsoft pytany o możliwość stworzenia portu Windows na ARM odpowiada enigmatycznie: „To nie zależy od nas”.
Pytanie brzmi, od kogo więc? Zapewne od Intela, który wspólnie z z Microsoftem od lat tworzy rozwiązania sprzętowe optymalizowane po Windows. Wejście ARM na rynek PC byłoby dla Intela poważnym ciosem w plecy, szczególnie teraz gdy wyniki finansowe firmy nie są najlepsze. Poza tym Intel nie ma praw do architektury ARM, przez co nie jest w stanie produkować tych procesorów lub udzielać licencji na nie innym firmom, tak jak w przypadku x86.

Istnieją jednak tacy producenci jak Dell, którzy postanowili pójść inną drogą. Według EE Times firma ta zastosowała w swoim notebooku Latitude ON E4200 obok typowego Core2 Duo 1,40 Ghz, dodatkowy procesor ARM, dzięki któremu możemy uruchomić Linuxa i przeglądać internet czy odbierać pocztę, oszczędzając przy tym baterie.
Możliwe, że w najbliższym czasie takie hybrydowe rozwiązania Intel-ARM będą coraz bardziej popularne lecz według mnie przyszłość mobilnych i energooszczędnych komputerów to właśnie ARM. Wszyscy korzystamy z nic w naszych komórkach oraz innych popularnych urządzeniach, dlaczego więc nie mielibyśmy używać z nich w naszych komputerach?
PS. Zachęcam do subskrypcji DailyTECH.pl na Blipie, Facebooku oraz YouTube :).






