
W dniu wczorajszym zmarł Jacek Karpiński – polski inżynier oraz informatyk, twórca wielu urządzeń z dziedziny elektroniki i komputerów, ale przede wszystkim wizjoner i pionier. Historia Karpińskiego jest wielu osobom w Polsce całkowicie nieznana. Jeszcze kilka lat temu sam jej nie znałem. Dzisiaj uważam jednak, że każdy szanujący się, polski miłośnik technologi powinien znać historię pierwszego, stworzonego nad Wisłą minikomputera K-202 oraz potencjału zaprzepaszczonego przez zawiść i politykę.
Zacznijmy od początku. W trakcie II wojny światowej Jacek Karpiński był żołnierzem Szarych Szeregów w batalionie Zośka. Choć wspólnie z innymi uczestnikami ruchu oporu walczyli oni o wolność swojej ojczyzny, to po wojnie, gdy okupacja nadeszła ze wschodu, Karpiński oraz inni żołnierze uważani byli za wrogów Polski Ludowej (jeśli nie wiecie dlaczego, niech Wam rodzice lub dziadkowie wytłumaczą). Pomimo to, Jacek Karpiński w 1951 roku ukończył Politechnikę Warszawską. W tamtych czasach ludzie po studiach kierowani byli automatycznie do pracy w zawodzie (kiedyś tak naprawdę było). Karpiński nie miał jednak szczęścia. Jego przeszłość jako żołnierza Szarych Szeregów sprawiała, że był ciągle wyrzucany z pracy jako wrogi element.
Jednak w 1955 roku jego sytuacja nieco się ustabilizowała i już jako adiunkt w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN uczestniczył w pracach nad pierwszymi urządzeniami do USG. W 1959 roku skonstruował AKAT-1 – pierwszy na świecie analogowy komputer oparty na tranzystorach, służący do analizy równań różniczkowych.
W 1961 roku Karpiński wyjechał do USA na dwuletnie stypendium UNESCO gdzie studiował na Harvardzie oraz MIT. Pomimo propozycji pracy jakie otrzymał od amerykańskich firm postanowił wrócić do Polski, aby tutaj rozwijać swoje pomysły. Uważał wtedy, że nie po to walczył o wolność ojczyzny, aby pracować dla innego państwa.
W latach 60-tych, będąc już w kraju, w ramach badań stworzył między innymi Perceptron – urządzenie oparte na tranzystorowej sieć neuronowej, zdolne uczyć się i rozpoznawać otoczenie za pośrednictwem kamery. Później, w Instytucie Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego, w rekordowym czasie 3 tygodni powstał skaner do analizy fotografii zderzeń cząstek elementarnych, wspomagany komputerem KAR-65. Był to komputer pracujący z prędkością 100 tyś operacji na sekundę, będący przy tym 2 razy szybszy od ówczesnych komputerów Odra i znacznie tańszy.
Prawdziwa rewolucja miała jednak dopiero nadejść. Na początku lat 70-tych Jacek Karpiński razem ze swoimi współpracownikami zaczął opracowywać minikomputer K-202. Był to projekt wyprzedzający swoje czasy pod względem konstrukcji oraz wydajności. K-202 pracował z prędkością miliona operacji na sekundę (szybciej niż komputery IBM PC, które pojawiły się 10 lat później). Pamięć komputera posiadała adresowanie stronicowe, które zwiększało jej pojemność. Całość skonstruowana została w oparciu o modularne komponenty umożliwiające szybką i łatwą rozbudowę.
Gdyby nie zainteresowanie komputerem i wsparcie finansowe ze strony Brytyjczyków, produkcja K-202 nigdy by nie ruszyła. Zazdrość inżynierów z Elwro oraz obawa przed sukcesem konstrukcji Karpińskiego i klęską komputerów Odra sprawiły, że produkcję K-202 zakończono już po 30 egzemplarzach, pozostawiając 200 nieukończonych jednostek na taśmie produkcyjnej. Odry choć były znacznie większe i mniej wydajne, przynosiły większe zyski dla Polski. Rząd nie był natomiast zainteresowany wewnętrzną konkurencją polskich producentów. Nie w tamtym ustroju, nie w tamtej ekonomii, nie w tamtej gospodarce.
Podłamany sytuacją, bez możliwości wyjazdu za granicę (władze zabroniły wydania paszportu) – Jacek Karpiński wyjechał do Warmii, pod Olsztyn gdzie zajął się hodowlą drobiu i trzody chlewnej. Pewnego razu, udzielając wywiadu dla telewizji, zapytany został dlaczego zajął się rolnictwem – odpowiedział: Bo wolę mieć do czynienia z prawdziwymi świniami. Cała Polska to widziała. Dopiero po tym wydarzeniu Karpiński dostał zgodę na wyjazd. W tamtym okresie władze wolały się pozbyć z kraju wrogiego elementu szczególnie, po wybuchu Solidarności.
Wyjechał do Szwajcarii gdzie stworzył między innymi sterowanego głosem robota oraz urządzenie o nazwie Pen-Reader – ręczny skaner z funkcją odczytywania głosem tekstu. Gdy w 1990 roku Karpiński wrócił do kraju, sytuacja tutaj polepszyła się na tyle, że chciał rozpocząć samodzielną produkcję Pen-Readera oraz kas fiskalnych (jakże potrzebnych w młodej gospodarce wolnorynkowej). W tym celu wziął kredyt w jednym z dużych banków. Kredyt ten doprowadził go jednak do utraty domu (umowa kredytowa zawierała zapisy, których efektów Jacek Karpiński nie przewidział). W międzyczasie, Karpiński był również doradcą ds. informatyki ministrów Leszka Balcerowicza i Andrzeja Olechowskiego.
Pod koniec swojego życia, Karpiński pomimo choroby nadal pracował nad różnymi projektami. Nigdy nie tracił pogody ducha. Był niewątpliwie bardzo pozytywnie nastawionym do życia człowiekiem. Powinien być również przykładem osoby, która pomimo zawiści innych oraz niekorzystnej sytuacji politycznej, stawiła opór rzeczywistości walcząc o realizację własnych marzeń oraz poprawę tejże rzeczywistości.
Jacek Karpiński zmarł 21 lutego 2010 roku po długiej chorobie.
Źródło informacji oraz zdjęć: Wikipedia
Informacje uzupełniające: Przemysław Kucharczak – Zniszczyć konstruktora – Gość Niedzielny – 16.10.2008
PS. Zachęcam do subskrypcji DailyTECH.pl na Blipie, Facebooku oraz YouTube :).









