
Jak zapewne część z Was zauważyła, pod koniec ubiegłego roku na wielu obszarach kraju ruszyła naziemna telewizja cyfrowa. Kilkakrotnie pisałem, a raczej krytykowałem na DailyTECH.pl proces cyfryzacji w Polsce. Pojawiło się jednak światełko w tunelu. Nadajniki uruchomione w październiku i grudniu, według wstępnych danych, dostarczają sygnał już do 40% populacji.
To cieszy. Cieszy szczególnie, że wreszcie coś się ruszyło. Szkoda, że tak późno. Nawet Białoruś zdążyła już wdrożyć swoją „cyfrówkę”. Ale ok. Sygnał już jest, a w kwietniu, lipcu i grudniu tego roku uruchomione zostaną kolejne nadajniki.
Pomimo to, nigdy nie osiągniemy 100% pokrycia kraju cyfrowym sygnałem. Dlaczego? Ukształtowanie terenu na to nie pozwoli. Większość państw, które wdrożyły lub aktualnie wdrażają swoją naziemną telewizję cyfrową, boryka się z tym samym problemem. Miejsca do których sygnał nie dotrze, nazywamy właśnie „białymi plamami”.
Istnieje jednak proste rozwiązanie tego problemu. Wymaga on odrobiny dobrej woli ze strony prawodawcy, regulatora oraz samych nadawców. Panaceum na białe plamy jest równoczesna, niekodowana emisja satelitarna, kanałów które dostępne są w emisji naziemnej.
Transmisja satelitarna dociera bowiem również do miejsc, do których sygnał naziemny dotrzeć nie może. Taką metodę stosuje między innymi Wielka Brytania. Naziemna emisja – Freeview, uzupełniana jest przez bezpłatną usługę satelitarną – Freesat. W 2009 roku, podobną usługę wdrażała Telewizja Polska. Po zmianie władzy w TVP projekt jednak upadł.
Według mnie, w tej chwili nie ma sensu tworzyć na siłę kolejnej, satelitarnej platformy cyfrowej, tym razem bezpłatnej. Nadawcy nie dojdą w tej sprawie do porozumienia, gdyż współpraca jest z ich punktu widzenia nieopłacalna. Co można w takim razie zrobić?
Można, a nawet należy zobowiązać ustawowo nadawców do udostępniania niekodowanej emisji satelitarnej, tych kanałów z ich oferty, które są dostępne (oraz będą w przyszłości) w ramach naziemnych emisji cyfrowej. Takie rozwiązanie można było wprowadzić już wiele lat temu, w czasach gdy dostępne były jedynie transmisje analogowe.
Ale ok, nie wybiegajmy nadmiernie w przeszłość. Stacje które emitują swój niekodowany sygnał w ramach 2 i 3 multipleksu (nadajniki cyfrowe) powinny również emitować niekodowany sygnał drogą satelitarną jako uzupełnienie sygnału naziemnego. W ten sposób uzyskalibyśmy 100% pokrycie kraju sygnałem.
Takie rozwiązanie nie zagraża istniejącym platformom satelitarnym, ani sieciom kablowym. Uwolnione zostałyby tylko podstawowe kanały, te które za 2-3 lata i tak bezpłatnie dostępne byłyby na terenie prawie całego kraju (pomijając kwestię białych). Po stronie odbiorców pozostawałoby zakupienie tunerów satelitarnych (o ile jeszcze ich nie posiadają) i odpowiednia konfiguracja sprzętu.
Obawiam się jednak, że sprawy około smoleńskie jeszcze długo będą odwracały uwagę od unowocześniania kraju. Jest to o tyle smutne, że w opisywanym powyżej rozwiązaniu, konieczne jest jedynie sformułowanie odpowiedniego przepisu doprecyzowującego działalność nadawców naziemnych.
PS. Zachęcam do subskrypcji DailyTECH.pl na Blipie, Facebooku oraz YouTube :).






