
Król jest nagi – tak sytuację Nokii określił jakiś czas temu serwis wyborcza.biz. Choć fiński gigant nadal pozostaje liderem rynku telefonów komórkowych, sytuacja giełdowa oraz finansowa koncernu uległa znaczącemu pogorszeniu. Firma stara się więc ratować i poszukiwać nowych dróg rozwoju. Wiele osób spodziewało się, że Finowie w końcu przejdą na zieloną stronę mocy i zaczną produkować telefony z Androidem. Tak jednak się nie stało i w najbliższej przyszłości się nie stanie. Zarząd Nokii wierzy, że jedyną szansą dla ich firmy jest zachowanie wyraźnej odrębności oraz niezależności od pozostałych graczy obecnych na rynku. Efektami takiej strategii są telefony N97, N900, N8, a niedługo również N9.
Problem z tymi modelami jest jednak taki, że nikogo już nie podniecają. Każda kolejna premiera nie powoduje praktycznie żadnego poruszenia. Nie ważne czy chodzi o telefon z Symbianem czy może Linuksem MeeGo. Nie ma to absolutnie żadnego znaczenia. Oglądając w sieci oficjalne prezentacje nowych modeli Nokii nie trudno odnieść wrażenie, że nawet pracownicy koncernu (pojawiający się w prezentacjach) nie wierzą w swoje produkty. Możliwe, że pocieszają się myśląc: „Może Motorola przyjmie mnie do pracy?”.
W sieci pojawiły się zdjęcia kolejnego modelu. Tym razem będzie to N9 (widoczny na zdjęciu powyżej). Wiele osób ochrzciło go już jako „MacBook Phone”. Prawdopodobnie będzie to urządzenie pracujące pod kontrolą mobilnego Linuksa MeeGo, który Nokia lansuje wspólnie z Intelem. Fajnie, prawda? Nie, niefajnie. Czym ten model ma różnić się od poprzednich (poza systemem operacyjnym)? Co takiego ma sprawić, że będę chciał pobiec do salonu operatora i go kupić, albo żeby ktokolwiek inny chciał go kupić?
Nic takiego nie przychodzi mi do głowy. Może Nokia na podstawie doświadczeń z N900 chce sprzedawać N9 jako telefon dla fanów Linuksa? W teorii pomysł ciekawy. W praktyce, większość tych potencjalnych nabywców ma już telefony z Androidem. Nokia to nie Google. Firma nie może pozwolić sobie na tworzenie produktów i czekanie na efekty. Telefony komórkowe to nie serwisy bądź aplikacje internetowe. Tego typu eksperymenty w przypadku Nokii są zbyt kosztowne i niszczycielskie dla marki.
Myślę, że taki stan rzeczy w końcu ulegnie zmianie. Pogłoski mówią, że zarząd Nokii prowadzi poszukiwania nowego prezesa, który poprowadzi firmę i sformułuje nową strategię. Nie spodziewam się Nokii opartej na Androidzie. Mam jednak nadzieję, że nowy szef skupi się na ugruntowaniu pozycji rozwijanych platform oraz pozyskaniu deweloperów oprogramowania. Trzeba oczywiście podkreślić, że problemy koncernu dotyczą segmentu smartphonów. W segmencie zwykłych komórek Finowie będą zapewne rządzić niepodzielnie jeszcze przez długie lata. Smartphony to jednak, mówiąc kolokwialnie „lepsza kasa” i dlatego w najbliższym czasie powinniśmy spodziewać się ofensywy Nokii.
Źródło ilustracji: ZOMG
PS. Zachęcam do subskrypcji DailyTECH.pl na Blipie, Facebooku oraz YouTube :).






