
W ciągu 3 ostatnich tygodni po premierze iPhone 4, w sieci pojawiło się tyle opinii na temat rzekomego gubienia zasięgu przez ten telefon, że ciężko stwierdzić kto ma rację i o co tak naprawdę chodzi. Na początku postanowiłem nabrać wody w usta i nie poruszać sprawy do premiery iPhone 4 w Polsce. Uważałem, że sprawa jest w większości przypadków sztucznie nakręcona, szczególnie że o kiepskim zasięgu AT&T (amerykański operator) czytałem zanim jeszcze pojawił się pierwszy iPhone.
Apple postanowiło jednak przemówić ustami Steve’a Jobsa i wyjaśnić kwestię zasięgu. Według doniesień medialnych iPhone 4 gubić ma zasięg przy tzw. „uścisku śmierci”, czyli szczelnym objęciu telefonu dłonią z prawej i lewej strony. Nowy iPhone ma specjalną antenę zintegrowaną w bocznych ścianach telefonu. Taka konstrukcja według Apple zapewnia lepszy odbiór sygnału sieci (według niektórych specjalistów tak właśnie jest), ale ostatecznie okazało się również, że bezpośredni kontakt anteny z dłonią w miejscach gdzie łączą się one ze sobą lub obudową (bo telefon posiada 2 anteny) potrafi zmniejszyć lub całkowicie stłumić sygnał.
Na konferencji prasowej która odbyła się w dniu dzisiejszym Jobs przyznał, że problem istnieje, ale… No właśnie. Nie obyłoby się bez jakiegoś „ale”. Otóż Steve wykazał, że problem dotyczy również innych popularnych smartphone. Pomimo to, traktuję ten fragment konferencji z pewnym przymrużeniem oka. Z jednej strony każdy telefon, który ściśle obejmiemy dłonią utraci część sygnału (chyba, że posiadamy telefon z zewnętrzną anteną). W pewnych modelach efekt ten jest wyraźnie widoczny, a w innych prawie wcale. Prezentację można było więc dostosować do tezy, którą miała potwierdzić. Każdy kto zajmuje się tematyką urządzeń mobilnych powinien to wiedzieć. Z drugiej jednak strony szef Apple wykorzystał nieco sytuację i pstrykną nosek konkurencji. Na koniec tej części stwierdził również, że konstrukcja nowej i lepszej anteny to wyzwanie dla wszystkich producentów.
Nie doszło jednak do typowego zmycia winny z rąk producenta. Apple zaprezentowało dane opisujące zjawisko utraty zasięgu wśród klientów. Zacznę od skarg jakie klienci zgłaszali na infolinii Apple. Według zaprezentowanych danych, z 3 mln sprzedanych dotychczas telefonów tylko 0,55 % nabywców zgłosiło problemy z zasięgiem na wspomnianej infolinii. Jestem świadomy, że ilość osób, u których występuje problem może być większa, bo przecież nie wszyscy dzwonią na infolinie. Jestem jednak również pewien, że nie jest to 5-10%. Zdają się potwierdzać to różne raporty, a wśród nich ten z Engadget. Z kolei, według statystyk, które AT&T przekazało Apple, nowy iPhone gubi średnio jedno połączenie na 100, czyli nieco więcej niż 3GS, którego wskaźnik wynosił powyżej stu udanych połączeń (średnio).
Jakie działania w celu rozwiązania tego problemu podejmie Apple? Otóż od przyszłego tygodnia wszyscy dotychczasowi nabywcy iPhone 4 otrzymać mogą darmowy, plastikowy pokrowiec (nie wiem jak przetłumaczyć „Case” na polski, bo skrzynka lub pudełko raczej nie pasują), który izoluje antenę od kontaktu z dłonią zapobiegając tym samym utratom sygnału. Pozostali klienci mają otrzymać pokrowiec bezpośrednio przy zakupie telefonu. Darmowe pokrowce dostępne będą również poza USA, czyli zapewne również z telefonem Polsce. Nie zdziwiłbym się jednak gdyby w Polsce problemy iPhone 4 z zasięgiem w ogóle nie zostały zaobserwowane w związku z lepszym pokryciem kraju zasięgiem.
PS. Zachęcam do subskrypcji DailyTECH.pl na Blipie, Facebooku oraz YouTube :).






